strona główna
ogłoszenia
duszpasterstwo
o parafii
fotogaleria
Siewca




Nasze świadectwa












    22.04.2005
    s. Barbara



    Przez cztery lata uczestniczyłam w bardzo wielu uroczystościach z Ojcem św. Janem Pawłem II na placu Św. Piotra w Rzymie czy też w innych miejscach Rzymu. Nawet nie jestem w stanie przypomnieć sobie wszystkich. To co pozostało w mojej pamięci i w sercu to ogromne poczucie wspólnoty Kościoła. Te spotkania z Ojcem św. Tak wielu zrzeszały ludzi z różnych krajów a pomimo to doświadczałam ogromnego poczucia jedności i braterstwa. Z każdej uroczystości wychodziłam napełniona pokojem. Szczególnie na samym początku tego doświadczałam pomimo bariery językowej, bo jadąc do Włoch w ogólne nie znałam tego języka, a tu jeszcze msze św. po łacinie, ale widziałam z tych mszy szczególnie umocniona. Miałam tez wielokrotnie możliwość z bliska widzieć Ojca św. jak modlitwa jego samego napełnia nowymi siłami, mocą. Nie raz było widać jak każdy ruch, każdy krok wykonywał z wielkim wysiłkiem. Zastanawiałam się wtedy jak ten człowiek da rade poprowadzić 2-3 godzinne uroczystości, a potem jego twarz, głos cały się przemieniał. Będąc tam w Rzymie na placówce miałam tę łaskę trzykrotnego spotkania osobistego z Ojcem św. jedne z nich było bardzo krótkie – ucałowanie ręki papieża, ale też było spotkanie znacznie dłuższe, niezapomniane w prywatnej kaplicy Ojca św. w której dla nas odprawiał mszę świętą. Był to dzień Zwiastowania godz. 7.oo rano. Przeżywałam tę Eucharystię bardzo szczególnie, troszkę też z tego powodu iż wyznaczono mnie na prowadzącą śpiew. Było nas około 20 osób. Gdy weszliśmy Ojciec św. modlił się . pamiętam jego spojrzenie ogarniające wszystkich uczestników Mszy św., jakby z każdym chciał się przywitać, ogromny pokój i ciepło jakie z tego miejsca płynęły. Bardzo trudno jest oddać to co przeżywa się w osobistym spotkaniu z Ojcem św. to pozostaje zawsze tajemnicą. Mogę powiedzieć, że teraz po śmierci Ojca św. nie potrafię modlić się za niego , raczej proszę go, aby to on wstawiał się za mną u Boga - tak jak było to tu, gdy żył na ziemi.







    23.04.2005
    s. Anuncjata



    Moje przeżycia ze spotkań z Ojcem św. Janem Pawłem II

    W marcu 1981 roku po złożeniu profesji wieczystej otrzymałam radosną wiadomość, że zostałam skierowana do pracy do Rzymu. Radość była dla mnie wielka, lecz wymagała cierpliwość, gdyż w tym czasie trzeba było dłużej czekać na otrzymanie paszport i wizy a zwłaszcza wtedy, gdy się wyjeżdżało na dłużej. Dopiero w październiku nadzieja się spełniła. Razem z innymi siostrami, a wśród nich dwoma wyjeżdżającymi na misję do Afryki wyruszyłyśmy z Krakowa do Rzymu, gdzie nasze siostry pracują w domu Generalnym Księży Marianów. Począwszy od lotu samolotem wszystko było dla mnie nowe i ciekawe. A największą radość sprawiła wieczorna wiadomość, że będziemy mieć spotkanie z Ojcem św. już następnego dnia. Zaraz rozpoczęły się przygotowania. Każda siostra układała sobie w myślach, co chce powiedzieć Ojcu św.. pamiętam jak układałam i zmieniałam zdania, które chciałam przekazać Ojcu św. Wcześnie rano każda siostra było gotowa do wyjazdu. Do Watykanu trzeba było dojechać autobusem miejskim około 8 km. Najpierw było oczekiwanie pod arkadami. Stamtąd zastałyśmy wprowadzone do biblioteki prywatnej, gdzie Ojciec św. najczęściej przyjmował gości. Ustawiłyśmy się w szeregu. Każdy w oczekiwaniu na przybycie Ojca św. układał wciąż słowa przywitania. Ja sama chciałam zapewnić o modlitwie. Jednak pierwszy raz przeżycie było tak wielkie, że nie wiem, co się ze mną stało. Kiedy ukazała się sylwetka Ojca św. wszyscy z radości zaczęli klaskać w dłonie. Ojciec św. po kolie podchodził do każdego i witając się wręczał różaniec zamieniając z każdym kilka słów. Kiedy Ojciec św. przybliżył się z radości i ogromnego wzruszenia nie powiedziałam ani jednego słowa. Uścisnęłam tylko dłoń i ucałowałam pierścień papieski. Z radości cisnęły się łzy do oczu. Spotkanie trwało krótko, ale przeżycie zostało głęboko w sercu. Za mojego pobytu w Rzymie miałam wiele okazji do spotkania Ojca św. można było zauważyć jak zmienia się charakter kolejnych spotkań. W początkowych latach, kiedy Ojciec św. był w pełni sił wszyscy, którzy brali udział w Eucharystii w Castel Gandolfo mieli okazję do osobistego spotkania i przywitania się z Ojcem św. po Mszy św. każdy podchodził do Ojca św. i z nim się witał. Później były robione spotkania w grupach. Miałam też szczęście uczestniczyć w licznych uroczystościach, którym przewodniczył Ojciec św. ze wszystkich najbardziej przeżyłam uczestnictwo we Mszy św. sprawowanej przez papieża w jego prywatnej kaplicy. Kiedy z bliska można było obserwować wielkie zjednoczenie Ojca św. z Bogiem. Po komunii św. Ojciec św. zatapiał się w modlitwie tak głęboko, że to promieniowało na całe otoczenie. Miało się wrażenie, że Ojciec św. stoi przed Bogiem i dla niego w tej chwili wokół świat nie istnieje. Wszystkich odczuć i przeżyć nie da się przelać na papier. Wdzięczna jestem Bogu za tak wielki dar – dar Ojca św. i możliwość spotkania z nim.







    22.04.2005
    Paulina Krzywokulska kl 3 szk nr 2



    Kochany Ojcze św. Bardzo żałuję, że już nie jesteś z nami. Z tej żaloby nie mogę nauczyć sie 2 zdań na pamięć. Nie miałam okazji cię zobaczyć, usłyszeć i podziękować za to co dla świata zrobiłeś. Babcia dużo mi o tobie opowiadała, ale to nie to samo co pojechać do Ciebie. byłeś bardzo wielkim człowiekiem i najlepszym papieżem. Bardzo mi smutno,że już nigdy ciebie nie zobaczę.







    22.04.2005
    Ala Figurniak kl 3 szk nr 2


    Kochany Ojcze św. Ty nie umarłeś. Choć jesteś już w niebie, w moim serduszku bedziesz na zawsze.







    15.04.2005
    Patrycja Dziatkiewicz II c



    Uklękłam do modlitwy, złożyłam swoje ręce oddając serce Bogu,
    bo nie mam dziś nic więcej.
    Jestem dzieckiem i wiele nie pojmuję,
    ale najmocniej jak potrafię za Jana Pawłą dziekuję. O wielki nasz papieżu, Ty jesteś z Bogiem w niebie,
    a ja modlitwę swoją kieruję dziś do Ciebie.
    Żeby dzieciom nie brakło chleba, na świecie wojen nie było,
    żeby ludzie się kochali i czyste serce Jezusowi dawali.
    Ojcze św. osierociłeś nas ludzi,
    lecz twa nauka niech nas codziennie budzi.







    09.04.2005
    autor Aleksandra Mamzer



    Santo Subito

    Ojcze święty
    święty dla nas byłeś
    jesteś święty
    i zawsze będziesz.
    Święty Ojcze
    to Ty nas nauczyłeś
    jak się modlić
    pokazałeś jak żyć
    Ty wzywałeś DUC IN ALTUM
    a my błądziliśmy pośród krzewów cierniowych
    niczym małe owieczki.
    Dziś rozumiemy
    dziś już to wiemy
    trzeba podjąć ryzyko
    tylko przez poświęcenie, wyrzeczenie
    wypłyniemy na głębię
    by łowić szczęście.
    dziękujemy że byłeś nam
    nauczycielem i mistrzem.
    dziękujemy za wszystkie słowa te wypowiedziane
    i te milczące.
    One zaprowadzą nas kiedyś
    do Ciebie.







    2.04.2005.
    Napisany i przeczytany podczas Apelu w dniu 8.04 przez panią Agnieszkę Chrobot.



    Ojcze święty

    Otwierałeś ramiona
    do całego świata
    I całowałeś każdą Ziemię
    znaczoną śladami różnych stóp,
    czarnych, białych, bosych...
    Otwierałeś granice
    i ludzkie serca,
    bo serce miałeś Wielkie
    choć tak mocno zranione...
    Ty miłością leczyłeś.
    I zawsze służyłeś...
    „ Nie lękajcie się” –
    wołałeś głosem pełnym pokory –
    Bóg jest dla wszystkich
    Miłosierdzia pełny...
    Tylko mu zawierzcie...
    I wciąż dawałeś świadectwo siebie...
    Głaskałeś główki małe
    i twarze zorane cierpieniem...
    Tuliłeś starych i młodych.
    Patrzyłeś zawsze Człowiekiem...
    Pochylałeś się nad każdym,
    nawet gdy krzyż Cię przygniatał.
    Uczyłeś przekraczać „ granice nadziei”
    i wybaczać drugiemu...
    Boże Miłosierny!...
    Pochyl się nad Synem swoim,
    co umiłował Ciebie i ludzi...
    I obdarz Go swoją Miłością.
    Taką, jaką On obdarzał...







    "Die Welt",
    pogrzeb papieża ukazał prawdziwy wymiar religii.



    "Wiara, której renesans jest charakterystyczny dla obecnej epoki i wywołuje niepokój, ukazała wczoraj swoją całą pokojową siłę" -
    Taki tryumf mógł odnieść tylko Kościół katolicki, któremu udaje się to, czego nie są w stanie dokonać inne wyznania czy religie. "Instytucyjna stabilność, zaufanie do siły tajemnicy, sztuka ceremonii i podporządkowanie się charyzmatycznemu autorytetowi papieża - to wszystko czyni Kościół zdolnym do zgromadzenia całego świata wokół własnego przesłania. Nawet jeśli trwało to tylko jeden dzień, Watykan w Rzymie zaprezentował się wczoraj jako mocarstwo światowe". Jan Paweł II przekroczył granice Zachodu. Wyznał on winy chrześcijan wobec innych narodów i religii, a także nie zważając na hierarchię kościelną i starych Europejczyków, wchłonął duchową energię innych światowych religii" - c. Papież czynił to jednak nie z etyczną dowolnością, lecz z "nieomylną fascynacją", że podstawa własnych przekonań wiary obowiązuje wszędzie i wszystkich. "Misja chrześcijańskiego Zachodu i wyrosłego na tych fundamentach zachodniego świata polega na pewności siebie w znoszeniu granic w celu zapewnienia wszystkim pokoju i wolności".







    "New York Times"


    "Lista gości na pogrzebie była szczególnym hołdem dla Jana Pawła: że tak wielu ludzi, którzy normalnie nie znaleźliby się w tym samym pokoju, siedziało na ceremonii razem obok siebie".







    Lech Kazimierz Idzior
    Kluczbork 02.04.2005 sobota godz.21.37



    Jan Paweł II - Wielki nie żyje.
    okrutna to dla nas wiadomość
    okrutna dla Polaków
    i całego świata.
    pogodny odszedł do Pana
    i Matki, której oddał się cały.
    ostatnią odbył pielgrzymkę.
    Nie umarł
    lecz zyje w sercach
    Polaków i całego świata.








    Aleksandra Mamzer
    [9 kwietnia 2005]



    Bądź wola Twoja
    mówisz tak rano mówisz wieczorem
    Bądź wola Twoja a myślisz
    Boze, dlaczego
    czemu mnie karzesz?
    Bądż wola twoja
    Odszedł od nas Wielki człowiek
    Żal smutek łzy
    nie tak, być nie moze.
    a jednak On powiedział
    Bądź wola Twoja. Amen.







    ks. proboszcz Piotr Bekierz
    [8 kwietnia 2005]



    Od wniesienia trumny z ciałem Jana Pawła II do Bazyliki, świat stał się taki pusty. I to nie ten świat gdzieś daleko, ale ten obok mnie, ten najbliższy.







    Teresa Opacka
    [8 kwietnia 2005]



    Wielebny Ojcze, wspaniały Rodaku do Ciebie rwie się serce. Do Ciebie rwie się dusza. Nasz uwielbiony przez wszystkich Polaku. Twoja mądrość, twoja dobroć najtwardsze serca porusza.
    Ukochałeś Ojcze młodzież, odmieniłeś cały świat. Pozostaniesz nieśmiertelny. Z wielkim bólem żegnamy cię Ojcze święty. a wraz z Nami cały świat.






    ks. Adam Kondys
    - wpis do Księgi Gości, 8 kwietnia 2005



    Atmosfera w Rzymie w tych dniach była (i jest) niesamowita. Szczególnie to, co działo się na Placu św. Piotra. Niestety nie było mnie tu w chwili śmierci papieża, wróciłem dopiero w niedzielę, ale i tak doświadczyłem atmosfery takiej wielkiej, nieustannej modlitwy w intencji Papieża. Poszedłem tam w niedzielę wieczorem, trwał różaniec prowadzony przez jednego z biskupów. Potem, spontanicznie młodzi ludzie zaczynali śpiewać. Niektórzy czuwali już tam od piątku.
    W ostatnich dniach wszyscy interesowali się tą wielką kolejką, w której trzeba było czekać, żeby pożegnać Ojca Świętego, pomodlić się przy jego ciele, wystawionym w Bazylice św. Piotra. Rzeczywiście ta „rzeka” ludzi płynęła z różnych kierunków i czasami mierzyła chyba ok. 2-3 km. Dla mnie to też jest wyraz miłości do Papieża tych ludzi, którzy stali po 10 a nawet 14 godzin, i rodzaj modlitwy – pielgrzymki. Nie wszystkim się udało. Nie wszystkim uda się być dziś na placu przed bazyliką, ani na via Cinciliazione. To nie jest takie ważne.
    O wiele ważniejsza jest modlitwa, o która Papież prosił (także w swoim testamencie). W Rzymie, w Kluczborku, czy gdziekolwiek na świecie.
    O wiele ważniejsze jest to, co pozostanie w nas z Jego słów a wokół nas konkretnych dzieł, które On by na pewno podjął.

    Pozdrawiam z Rzymu wszystkich parafian MBWW i dziękuję za pamięć.
    x Adam Kondys





    Modlitwa, świadectwo napisane i przeczytane na Apelu jasnogórskim 6.04. w kościele MBWW przez uczennicę Paulinę Hazubską:


    Jan Paweł II

    Odszedł.
    Zostawił nas, a po sobie wspomnienia, słowa, czyny.
    Nikt nie będzie taki jak On.
    Jego życie wspaniałe, czynne, pogodne.
    Za tym kryje się wielkie cierpienie – Droga Krzyżowa. Jedna wielka, która odbył – Jego życie.
    Ileż nam pomógł?
    Czy ktoś zna odpowiedź?
    Nie – nikt. Bo nikt nie może zliczyć ile nam pomógł.
    Nie zamknął się przed ludźmi.
    Przeciwnie. Kochał ich, pomagał im.
    Nie! On nie odszedł!
    Ciągle jest z nami duchowo.
    Z nieba patrzy na nas.
    My o tym wiemy, pamiętamy. Nigdy nie zapominamy, nigdy nie przestaniemy kochać!
    Amen – wypełniło się.











Jan Paweł II

świadectwa

MBWW dla Papieża

strona główna
ogłoszenia
duszpasterstwo
o parafii
fotogaleria
Siewca