strona główna
ogłoszenia
duszpasterstwo
o parafii
fotogaleria
Siewca




List z Ziemi Świętej
ks. Adam Kondys




To prawda, że zaniosło mnie aż tutaj, tak daleko. Choć daleko nie zawsze znaczy lepiej. Ale w tym przypadku, jeśli chodzi o moje studia, to lepiej. Trafiłem tutaj, aby dokończyć studia tzn. na 3 lata. Niezbadane są wyroki Bożej Opatrzności. Jak na studia biblijne to miejsce wymarzone. Trochę trudno było mi jednak opuścić Rzym. Czasami narzekałem, że brudno na ulicach, za dużo samochodów, itp., ale potem, gdy trzeba było wyjechać, to łezka się w oku zakręciła. Mam nadzieję, że do Wiecznego Miasta jeszcze będę wracał.

Studiuję u franciszkanów na Flagellazione. Poziom nauczania języków jest taki jak w Rzymie. Może z egzegezą troszeczkę gorzej, ale jak wszędzie - trzeba zakuwać. Wielkim bogactwem są wycieczki archeologiczne, które w Rzymie były praktycznie niemożliwe. Zaraz na początku byłem z Galilei. Wycieczka/pielgrzymka - super sprawa. Ale raczej nie interesowały nas miejsca święte. Trochę tak, ale zwiedzaliśmy przede wszystkim antyczne synagogi i inne starożytności. Najważniejsze były "scavi", czyli wykopaliska. Na szczęście niektóre przytrafiły się i w Nazarecie, i w Kafarnaum, i w Tyberiadzie. Byliśmy nad Jeziorem Genezaret trzy razy. Najpiękniejsza była Uroczystość Wszystkich Świętych. Rozpoczęliśmy mszą św. nad brzegiem Genezaret, przy Kościele Błogosławieństw. Przepięknie, bo właśnie z Ewangelią o błogosławieństwach. Potem podjechaliśmy do Tabge, do Kościoła Rozmnożenia Chleba oraz do kościoła prymatu św. Piotra. Miejsce bardzo urocze. Wypływa tam 5 źródeł, pozostałych z siedmiu, od których wzięła się nazwa Heptapege (a później: Tabge). Od św. Piotra pojechaliśmy do "naszych" ruin - pradawnego klasztoru, na miejscu Gerazy (wg tradycji), gdzie Pan Jezus wyrzucił z opętanego Legion, a pod wpływem demona stado świń rzuciło się w morze. Ukoronowaniem tego dnia były ruiny Hippos (Sussi), na wysokiej górze, jeszcze nie całkiem odkopane, z resztkami kilku kościołów, ulic i innych budynków. Wykopaliska tamtejsze to współpraca polsko - izraelska. Cały ten dzień był tym bardziej piękny, że dopisała pogoda. W międzyczasie były też inne wycieczki. Stopniowo poznajemy Judeę. Potem przyjdzie czas na Samarię.

Jestem tu już prawie miesiąc. Poznałem wielu ludzi z różnych zakątków świata (podobnie jak w Rzymie). Ta ostatnia wycieczka była okazją do tego. Jest tu też (jak chyba w każdym miejscu świata) wielu ludzi z Polski. Już na samym początku, na lotnisku Ben Guriona, spotkałem ojca Seweryna, który pochodzi z Pszczyny i jest gwardianem w Betlejem oraz o. Władysława, który jest przełożonym klasztoru przy Grobie Pańskim.

Używam tu wszystkich języków, jakie umiem. Nawet po czesku prawie codziennie rozmawiam, bo jest tu diakon premonstratens, norbertanin z Pragi. A mieszkamy razem u sióstr z Congregatio Iesu, które mówią po niemiecku. Tyle wieści ode mnie. Będę w Polsce w kwietniu, a potem chyba na wakacje.

Pozdrawiam serdecznie.
Błogosławionych Świąt!
ks. Adam Kondys







POWRÓT
do spisu artykułów "Siewcy"





strona główna
ogłoszenia
duszpasterstwo
o parafii
fotogaleria
Siewca