Nasi kapłani o Świętach...
Co jest dla mnie najważniejsze w czasie Świąt Bożego Narodzenia?
Co w czasie Bożego Narodzenia ma dla mnie największy urok?
KS. PIOTR
„Dzisiaj w dzień wesołych Świąt pokój ludziom dobrej woli.” Co najważniejsze...? Łzy. W wielu miejscach miałem szczęście przeżywać Wigilie. Do różnych stołów, białym obrusem nakrytych, zasiadałem. Wigilie w domu rodzinnym, seminarium, parafiach, szpitalach, domu starców, więzieniu, dla samotnych, po stracie bliskich osób. I właściwie wszędzie i zawsze były łzy. Ale to nie były łzy smutku, rozpaczy. To były „łzy wigilijne”. Łzy wzruszenia. Łzy, że Bóg przychodzi do człowieka a człowiek... tylko raz w roku to dostrzega i z radości płacze. Przez pozostałe dni roku udaje, że jest taki silny.
Urok - odpowiem jako ksiądz, jako proboszcz. Urok w wigilię ma to, że się wszystko przygotowało: dekoracje, choinki, ludzie wyspowiadani. W czasie świąt urok jest wtedy, gdy się stoi i udziela, udziela, udziela, udziela komunii św.
KS. ANDRZEJ
Najważniejsze to to, że znów w sposób tak powszechny, bo prawie przez wszystkich - nawet niewierzących - mogę w sposób tak bardzo sugestywny, dzięki ciepłej, rodzinnej, pełnej pokoju i dobra atmosferze, przeżywać tajemnice Boga, który z miłości do człowieka stał się człowiekiem i zamieszkał pośród nas. Cały świat w tę jedną noc staje się jakby małą wioską, a my jedną rodziną, zasiadając w tym samym czasie przy jednym stole i podobnie się zachowując. Otaczamy żłóbek przygotowany przez starszych, albo dzieci, by adorować figurkę Dzieciątka Bożego, podobnie jak w kościele adorujemy Chrystusa w tabernakulum. Nasze domy w tym czasie stają się naprawdę rzeczywistym Kościołem - Sanktuarium Boga, a nam samym jest wtedy łatwiej jako wierzącym, uczniom Chrystusa w tych domach zachowywać się: stąd przebaczenia nawet po wielu latach, serdeczny uśmiech, pokój i miłość. To Chrystus ten cud sprawia.... I tylko taka mała od razu rodzi się we mnie gorycz, że też nie można tego jednego wieczoru na zawsze zostawić. A może się da, tylko myśmy jeszcze nie uwierzyli tak do końca, że On się naprawdę narodził i pośród nas zamieszkał? Gdybyśmy bowiem uwierzyli, nie wyrzucalibyśmy Chrystusa z naszego życia zaraz po świętach. Pozwolilibyśmy mu działać: pojednywać nas z sobą, uśmiechać się do siebie życzliwie, czynić cuda i to na co dzień, a nie tylko od święta. Właśnie to, o czym mówiłem, odpowiadając na pierwsze pytanie - urok jedności i pokoju i świeżość wiary i nadziei w ludzi, w człowieka, bo skoro możemy być dla siebie ludźmi, chociaż przez chwilę, to znaczy jest taka możliwość, że możemy być tacy zawsze, mamy w sobie taką umiejętność i sprawia ją sam Bóg Chrystus Pan. "Nie bójcie się otworzyć drzwi waszych domów, waszych serc Chrystusowi... nie lękajcie się Go... on przychodzi, by objawić człowieka samemu człowiekowi i ukazać jego najpiękniejsze i to prawdziwe powołanie każdego z nas ludzi -powołanie do życia, do miłości w pokoju..." To nie moje słowa, ale należałoby je powtarzać każdego dnia w modlitwie, w telewizji, w prasie, by człowiek nie zapomniał tego, co ważne, tego, co wielkie, jak wielkim był człowiek, który je wypowiedział. Pierwszy raz przeżywamy Święta Bożego Narodzenia bez niego i muszę powiedzieć, że brak mi tej obecności. Pokrzepiam się nadzieją, którą Preisner uchwycił w kolędach na koniec wieku:
Daj nam wiarę, że to ma sens, że nie trzeba żałować przyjaciół,
Że gdziekolwiek są dobrze im jest, bo są z nami, choć w innej postaci.
I choć przygasł świąteczny gwar, bo zabrakło znów czyjegoś głosu,
przyjdź tu do nas i z nami trwaj, wbrew tak zwanej ironii losu.
I przekonaj, że tak ma być, że po głosach tych wciąż drży powietrze,
że odeszli po to by żyć i tym razem żyją już wiecznie.
W tym roku pożegnałem też swojego starszego brata, byłem przy jego konaniu. To trudne zasiąść wesołym do wigilijnego stołu, gdy zabraknie przy nim osób najbliższych. W te święta więc to puste miejsce, które w tradycji zostawiamy nieoczekiwanym gościom, dla mnie osobiście będą zajęte przez tych, co już z tego świata odeszli Oni naprawdę żyją i to już na zawsze. Takiej wiary i nadziei życzę na te święta szczególnie tym, którzy w tym roku z kimś bliskim musieli się rozstać. Oni naprawdę żyją.... otwórzcie na tę wiarę, na te nadzieję, swoje serca, swoje domy.
KS. MAREK
Najważniejsze jest dla mnie to, żeby Chrystus mógł na nowo narodzić się w moim sercu i aby w moim życiu Boże Narodzenie trwało cały rok, abym mógł się dzielić Chrystusem z każdym człowiekiem.
Największy urok to kolacja wigilijna, bo myślę, że wtedy prawdziwa miłość ogarnia każdego, no i pasterka, to niesamowite przeżycie narodzin Jezusa.
KS. JACEK
Narodzenie Jezusa nie było dziełem przypadku. Dokonało się w określonym celu. Każdorazowo święta BN są dla mnie zachętą do osobistej refleksji po co, do czego, w jakim celu otrzymałem od P. Boga dar życia i jak najlepiej mogę go wykorzystać. Cała reszta (świąteczne słodkości i ewentualne prezenty) jest skromnym dodatkiem, miłym, lecz nie najważniejszym.
Co ma dla mnie największy urok w Boże Narodzenie ? Wielorakie możliwości tworzenia wspólnoty (szeroko pojętej), by Jezus mógł być stale obecny w pośrodku nas. Jeśli o to będziemy zabiegali w sposób permanentny, Boże Narodzenie będzie w naszym życiu nie tylko 25 grudnia, ale przez wszystkie dni każdego roku.
KS. DANIEL
W czasie Świąt Bożego Narodzenia najważniejsza dla mnie jest miłość Boga do człowieka, która ciągle na nowo mnie zadziwia. Bóg staje się Człowiekiem, by człowieka nauczyć miłości, takiej prostej, czystej, ale zarazem napędzającej życie człowieka; bo bez miłości nie potrafimy żyć. Czasem przeżywamy te Święta za szybko, nawet jest takie powiedzenie: "Święta, Święta i po Świętach". A kiedy tak szybko żyjemy, to nie zauważamy, że Bóg rodzi się pośród nas, że to naprawdę się wydarza.
Największy urok … hmm... wieczerza wigilijna, a po niej oczekiwanie na Pasterkę i sama Pasterka. Jeszcze jest coś, bardzo lubię: kiedy, idąc na Pasterkę, czuję, jak pod mymi butami skrzypi śnieg - mam nadzieję, że w tym roku będzie.
POWRÓT do spisu artykułów "Siewcy"
|
|
|
|