strona główna
ogłoszenia
duszpasterstwo
o parafii
fotogaleria
Siewca




świadectwo



To co niemożliwe po prostu staje się ...


Z modlitwą wstawienniczą po raz pierwszy spotkałam się na oazowych rekolekcjach podczas ubiegłych wakacji. Mimo, iż początkowo wydała mi się ona dziwną formą uzdrawiania, postanowiłam spróbować, bo cóż miałam do stracenia… Tym bardziej, że było wiele dowodów i świadectw na jej skuteczne działanie; mówiono, że ma ona naprawdę wielką moc i wszystko, co jest niemożliwe – staje się..

Z ufnością w te słowa uklęknęłam i prosiłam o modlitwę w intencji umiejętności dialogu w moim rodzeństwie. Był to bowiem problem, który od kilku lat stanowił duży problem w naszej rodzinie. Mam dwójkę rodzeństwa - starszą siostrę i młodszego brata – a każde z nas ma bardzo odmienne charaktery, poglądy i podejście do życia, z czego często wynikały spięcia, kłótnie a nawet niestety i przepychanki. Po prostu jakbyśmy byli dla siebie wrogami. Każdy pretekst był ku temu dobry.

Z biegiem czasu zauważyłam, że to nie jest „zdrowe”, ale jeszcze wtedy nie było na to żadnego „lekarstwa”. Rodzice wciąż bezsilni, my zawzięci i nieustępliwi, bez najmniejszych chęci do pogodzenia się, bo wiedzieliśmy, że jutro i tak będzie to samo. Później doszła jeszcze ciąża siostry i szybki ślub, co miało ogólnie zły wpływ na całą rodzinę. Gdy wyprowadziła się z rodzinnego gniazdka, atmosfera w domu trochę się rozładowała, jednak z dorastającym bratem uzupełnialiśmy te braki.

Wtedy zaczęłam odmawiać za niego i za mnie różaniec, codziennie choćby jedną dziesiątkę i niebawem widziałam pozytywne tego skutki. Lecz takim prawdziwym dopełnieniem tego była właśnie modlitwa wstawiennicza. Zaś po powrocie z rekolekcji stopniowo pewne rzeczy zaczęły się zmieniać… Mieliśmy wreszcie pierwsze spokojne święta, siostra coraz częściej odwiedzała nas z małym Kubusiem, nabrała trochę respektu do wszystkich domowników, brat zaczął wyciągać do mnie pierwszy rękę na zgodę, wykazywał swą bezinteresowność i kompromis. Ja natomiast każdego dnia staram się, aby też z mojej strony widać było coś dobrego i wciąż marzę żeby między nami było jak.. nigdy.

Jestem tego świadoma, że to dopiero początek dobrej drogi, dlatego nie poddaję się, gdy nieraz coś między nami jeszcze zaiskrzy. Chcę , abyśmy w przyszłości mogli bez żadnych oporów czy wątpliwości móc powiedzieć: „to mój brat” albo „to moja siostra” i wierzę w to, a jeśli temu będzie jeszcze towarzyszyła ciągła moja modlitwa to sukces jest pewny!

W moim przypadku Pan Bóg szybko wysłuchał tamtej modlitwy, za co składam Mu niewypowiedziane dzięki. A może to jest też i tak, że Bóg w jakiś sobie wiadomy sposób pomału nas uzdrawia, czekając, aż my sami zaczniemy Go o to uleczenie szczerze i wytrwale prosić. Wtedy z radością obdarowuje nas Swymi łaskami i sprawia, że dostrzegamy, iż to, co dla nas samych niemożliwe – po prostu staje się…

Monika







POWRÓT
do spisu artykułów "Siewcy"





strona główna
ogłoszenia
duszpasterstwo
o parafii
fotogaleria
Siewca