Pielgrzymka do Mariazell
Maria Siańska
Pielgrzymka do Mariazell w dniach 8-10 października 2004 roku
Piątek 8 października. Jeszcze trwa cisza nocna. Godzina 5.00 - rozpoczynamy naszą pielgrzymkę Mszą św. w kościele MBWW w Kluczborku, którą odprawił ks. Piotr. Zgromadzili się uczestnicy wraz z osobami odprowadzającymi. Po zakończeniu Mszy wsiadamy do autobusu według specjalnego klucza, zgodnie z przyznanym przez przewodnika miejscem. Wyjeżdżamy w kierunku granicy czeskiej, modląc się i śpiewając pieśni religijne. Wzbudzamy intencje, w jakich pielgrzymujemy. Już w chwili wyjazdu czujemy, że cała grupa będzie zgodna, przyjazna i miła. W mżawce i mgle mijamy granicę z Czechami. Nasz pilot - przewodnik, pan Mieczysław, w czasie jazdy zapoznaje nas z miejscowościami mijanymi za oknem, ich historią i zabytkami - Jesenik, Czerwonohorskie Selo, Szumperk, do którego zjeżdżamy z wysokości 1100 m.
Wreszcie Ołomuniec, odpowiednik naszej Częstochowy w Czechach. Wiele kościołów Ołomuńca obsługują duszpasterze z Polski. W rynku oglądamy przyciągającą oko fotografów kolumnę wotywną maryjną, której wysokość wynosi 35 metrów - z postaciami świętych i z kaplicą wewnątrz kolumny. Na ratuszu oglądamy zegar, w którym znajdują się ruchome figurki. Poruszają się o pełnej godzinie. Kościół MB Śnieżnej został zaprojektowany przez architekta Klejna, podobnie jak Kościół Seminaryjny w Nysie. Oba są bliźniaczo podobne wewnątrz, a różnią się tylko zewnętrznie. Zwiedzamy również Katedrę św. Wacława, patrona Czech, z roku 1104 - 1105, zbudowaną z piaskowca. Fronton ozdabiają figury św. Wacława, świętych Cyryla i Metodego.
Po zwiedzeniu Ołomuńca jedziemy do Morawskiego Krasu, gdzie zwiedzamy Jaskinię Katerińską. Jaskinia jest ogromna, liczy 6 km długości i 2 km szerokości i ma stałą temperaturę. Podziwiamy nawisy i nacieki w postaci stalaktytów i stalagmitów o ciekawych kształtach pobudzających wyobraźnię np. Baba Jaga i jej chatka z kominkiem. W jaskini jest wspaniała akustyka, o czym mogliśmy się przekonać wysłuchując utwór Joahima Straussa. W jaskini również można poddać się różnym zabiegom leczniczym.
Wyjeżdżamy w kierunku Brna, mijamy Znojmo, słynące z klasztoru Louke i produkcji win oraz starożytnych piwnic ciągnących się pod miastem labiryntową siecią 8 km, tu mamy nocleg. 9 października, w sobotę z rana, wyjeżdżamy w kierunku Austrii do Krems (po drodze wstępując do strefy bez cłowej), gdzie rozpoczyna się piękna Dolina Wachau. Po Dunaju płyną statki
i barki, na stokach tarasowo pną się pod niebo winnice, po drugiej stronie rzeki lasy porastają stoki.
Na szczytach można dostrzec ruiny zamków, opactw i kościołów.
Wstępujemy do Melku, gdzie zwiedzamy Klasztor Bernardynów wybudowany na skale nad Dunajem - jest to perła austriackiego baroku. Monumentalne budowle, korytarz cesarski bogaty w rzeźby i stiuki. Wnętrze klasztornej kaplicy prawie całe jest w złocie. Całość zapiera dech w piersiach, słychać zachwyt i wzdychania nad kunsztem i bogactwem tego wnętrza.
Odwiedzamy Annaberg - Górę Anny z kościołem pw. św. Anny, pięknie położonym na szczycie alpejskiej góry. Niewątpliwie piękne widoki przesłania nam jednak gęsta mgła.
Wytrwale zmierzamy do celu naszego pielgrzymowania tj. do sanktuarium w Mariazell, do duchowego centrum Austrii od prawie 850 lat. Znajduje się tu Sanktuarium Maryjne, największe w Europie środkowej, podobnie jak u nas Jasna Góra w Częstochowie. Ze względu na wielonarodowościowy charakter Matka Boża posiada aż trzy tytuły: Wielka Matka Austrii, Można Pani Węgier i Matka Narodów Słowiańskich. Przed Srebrnym Ołtarzem Łaski, w którym znajduje się łaskami słynąca figurka, uczestniczymy we Mszy św. sprawowanej przez ks. Proboszcza Piotra. Tu przywieźliśmy nasze intencje, tu je chętnie powierzamy Matce Bożej z Dzieciątkiem. Tuż przed naszą Mszą św. sprawowana była Eucharystia w intencji rządu i parlamentu Austrii, którą sprawował ks. Biskup. W sanktuarium spotykamy naszego rodaka Księdza, który wspaniale opowiadał nam o czasach powstania i wzrastania w tym miejscu kultu Maryi. W 1907 roku kościół został podniesiony do godności Bazyliki Mniejszej. Modlił się tu również nasz rodak Jan Paweł II, co upamiętniają tablice i pomniki postawione na pamiątkę tych wydarzeń. Odwiedziliśmy również kościół św. Józefa, gdzie zaczerpnęliśmy wody ze źródełka, słynącego łaską uzdrawiania. Wyjeżdżamy z tego cudownego miejsca bardzo późno, na nocleg do Znojmo.
10 października odwiedzamy Wiedeń. Rano bierzemy udział we Mszy w kościele św. Józefa koncelebrowanej wraz z pielgrzymami z Warszawy na wzgórzu Kahlenberg. To stąd król Jan III Sobieski wyruszył na odsiecz Wiednia. To tutaj Papież Innocenty wyrzekł do niego znamienne słowa: "Synu ratuj chrześcijaństwo". Zwiedzamy pamiątki z tamtych czasów, słuchamy wyjaśnień księdza kustosza. Oglądamy najstarszą, nieczynną już świątynię, kościółek pw. św. Ruperta, Muzeum Rzemiosł Artystycznych, złoty pomnik Króla Walca - J. Straussa, Świątynię Karola Boromeusza, gmach Opery Wiedeńskiej, Hotel Sachera. Spacerujemy po dziedzińcach Pałacu Cesarskiego - Hofourgu, zwiedzamy kościół Augustianów, gdzie znajduje się grobowiec dziecka Marii Krystyny w kształcie piramidy z zejściem do podziemi. Zwiedzamy również apartamenty cesarskie, salony Marii - Teresy cesarzowej, Franciszka Józefa i Elżbiety popularnie zwanej Sisi. Spacerujemy alejkami parku pałacowego, w którym wybudowana jest oranżeria. Spacerowym krokiem podążamy do Katedry św. Stefana. Na ulicach Wiednia obserwujemy wyścigi ludzi na wózkach, którzy toczyli pasjonującą walkę z własnymi ograniczeniami, kalectwem i innymi zawodnikami.
Po południu udajemy się do dzielnicy Wiednia słynącej z przytulnych winiarni, gdzie degustację wina z tegorocznych zbiorów wyprodukowanego bez cukru i drożdży umilają nam grajkowie. Do Kluczborka wróciliśmy o godzinie 2 nad ranem ubogaceni duchowo, wzmocnieni wiarą po odwiedzeniu i poznaniu tych wszystkich cudownych miejsc. O nasze bezpieczeństwo w drodze doskonale dbali kierowcy Hubert i Roman, którzy jeśli było trzeba serwowali zimne napoje, kawę i herbatę i po mistrzowsku pokonywali serpentyny. O komfort duchowy i nie tylko zadbał ks. Proboszcz Piotr i siostra Barbara. Mieliśmy też własne organy, czyli jedną z najmłodszych uczestniczek grającą na flecie. Wszyscy uczestnicy tej pielgrzymki, a także każdy z osobna wniósł swój wkład w tworzenie niepowtarzalnej atmosfery, jaka panowała w czasie jej trwania. O zaplecze dotyczące śpiewu dbała pani Wiesia, miłymi opowieściami i dykteryjkami zachwycał bardzo kontaktowy pan Karol.
Reasumując, pielgrzymować z naszą parafią, to jest MBWW z Kluczborka, to i korzyść duchowa, i przyjemność zwiedzania oraz miłe spędzenie czasu.
Maria Siańska
POWRÓT do spisu artykułów "Siewcy"
|
|
|
|