strona główna
ogłoszenia
duszpasterstwo
o parafii
fotogaleria
Siewca




NAJPIERW BYĆ CZŁOWIEKIEM, A POTEM KAPŁANEM!



Z księdzem Proboszczem rozmawiały: Ania, Kasia, Wiesia


Księże Proboszczu, od kilkunastu dni pełni Ksiądz posługę duszpasterską w naszej parafii na mocy Dekretu Ks. Arcybiskupa Alfonsa Nossola. Redakcja Siewcy pragnie przybliżyć Księdza osobę naszym czytelnikom, a Księdza parafianom.

  • Czy mógłby Ksiądz w kilku zdaniach przedstawić swoją osobę i dotychczasową drogę kapłańskiego posługiwania w różnych parafiach? Urodziłem się w Bytomiu, dzieciństwo spędziłem w Pyskowicach Śl, w mieście wielkością przypominającym Kluczbork. Do średniej szkoły dojeżdżałem do Zabrza, gdyż w tym czasie byłem zagorzałym kibicem piłkarskiego klubu Górnika Zabrze. Aby zdążyć do szkoły na zajęcia musiałem wstawać przed szóstą rano. Mógłbym uczyć się bliżej domu w Gliwicach i wstawać o 7.30, ale warto było, bo Górnik w tym czasie był czymś !Nigdy nie myślałem, że mógłbym zostać księdzem; nawet bawiąc się na balu maturalnym. Bardzo późno, tak gdzieś przed maturą zakomunikowałem, że wybieram się do Seminarium, czym bardzo zaskoczyłem wszystkich, którzy mnie znali od rodziców po przyjaciół i znajomych. Później było 6 lat w Seminarium. Przez tyle lat człowiek powinien się poznać i rozeznać w swoim powołaniu....I tak zostałem księdzem. Po święceniach wróciłem do Zabrza, Górnik nie był już taki dobry jak kiedyś! Rozpocząłem pracę w bardzo dużej parafii, która do dzisiaj kojarzy mi się z dziećmi, dlatego, że było to młode osiedle. Pogrzebów mieliśmy kilka w roku, ślubów prawie wcale nie udzielaliśmy, a chrztów też nie było. Zamieszkiwali je młodzi ludzie z dziećmi. Miałem 38 godzin religii w grupach liczących ponad 100 osób. W tym czasie w szkole nie było lekcji religii i klasy musiały być łączone.Miał, więc ksiądz ponad dwa etaty; [przypis redakcji]. Tak. Jak wchodziłem do salki w poniedziałek o godzinie 12.oo to zajęcia kończyłem o 21.00, w podobny sposób pracowałem przez cały tydzień. Na Roratach rozdawaliśmy dzieciom ponad 2000 obrazków i trzeba było nieźle się napracować i powymyślać jakieś atrakcje, aby tą rzeszę zainteresować i nie dopuścić do rozniesienia kościoła. Była to niezła szkoła przygotowująca do pracy duszpasterskiej. Po czterech latach pracy zostałem przeniesiony do Korfantowa. Była to zgoła zupełnie inna parafia, w skład, której wchodziło 14 wiosek. Mieliśmy wraz z proboszczem do dyspozycji 6 świątyń. Na naszym terenie znajdowało się również sanatorium rehabilitacyjne. Spotykałem tam ludzi mocno doświadczonych przez los. Pamiętam młodego nauczyciela wychowania fizycznego, który po nieszczęśliwym upadku został sparaliżowany. Napatrzyłem się na ogrom ludzkiego cierpienia. Jak czasami słucham ludzkiego narzekania, to mam ochotę wysłać takiego delikwenta do tych ludzi, aby zobaczył i się uczył pokory i wdzięczności Panu, by docenił wreszcie to, kim jest i co posiada. Następnie na trzy lata zostałem mianowany proboszczem bardzo małej parafii liczącej 1000 osób mieszkających w 5 wioskach. Była to Kobiela pod Grodkowem. Po niej zostałem skierowany do pracy w Skorogoszczy, jak się później okazało na 6 lat. Pracę rozpoczynałem w dniu, w którym mieszkańcy wracali po powodzi do swoich zniszczonych domostw. Pierwszą Mszę św. odprawiłem jeszcze w sali gimnastycznej, gdzie przez kilka tygodni koczowali powodzianie całymi rodzinami. Byłem w podobnej sytuacji jak moi parafianie. Przez pół roku nie miałem gdzie mieszkać, plebania wymagała kapitalnego remontu, gdyż również uległa zniszczeniu przez wodę. Do wsi napływały dary z całej Polski. Gdy mieszkańcy jako tako się urządzili, to postanowiliśmy, że wraz z sołtysem odwiedzimy te parafie, które nam pomagały. Zrobiliśmy trasę wzdłuż i wszerz Polski od Suwałk po Zakopane, ja odprawiałem Msze w intencji ofiarodawców, dziękowaliśmy za ofiarność i serce. Później powodzie były w innych rejonach i wtedy my organizowaliśmy pomoc dla poszkodowanych. Pamiętam taką akcję, którą nazwaliśmy "Maciora". Zebraliśmy wtedy 50 loszek dla mieszkańców Suchej Beskidzkiej. Chcieliśmy w ten sposób odwdzięczyć się i podzielić z innymi, bo bardzo dobrze pamiętaliśmy czasy, gdy nie mieliśmy nic! Po powodzi było bardzo dużo pracy gospodarczej. Wyremontowaliśmy całkowicie plebanię poczynając od wymiany stolarki, armatury po podłogi i urządzenia. Wybudowaliśmy w ciągu tych 6 lat trzy Kaplice pogrzebowe, powiększyliśmy jeden kościół. Myślę, że ta powódź pozytywnie wpłynęła na ludzi. Mnie bardzo pomogła. Od pierwszej, bowiem chwili wiedziałem, kto jest, kim w tej społeczności. Mieszkańcy bardzo szybko potrafili się dogadać i razem zabrać do pracy. Remonty wykonywaliśmy sami, z niektórymi parafianami przebywałem na budowach od rana do wieczora. Efektem mobilizacji i dogadania się sołtysów było wybudowanie nowej sali gimnastycznej w Skorogoszczy i oddanie jej do użytku 1.IX. 2003r.W czasie mojego pobytu zorganizowaliśmy 52 pielgrzymki do różnych Sanktuariów zarówno w kraju jak i poza jego granicami. Przejechaliśmy około 30 tyś. Kilometrów.
  • Jak wygląda Księdza dzień powszedni w naszej wspólnocie?
    Obecnie czekam na nowe meble, gdyż te ze Skorogoszczy tutaj się nie zmieszczą. Moje pokoiki są bardzo małe. Rzeczy są jeszcze w kartonach i znalezienie czegokolwiek zajmuje mi sporo czasu, chociaż pudła są dobrze opisane. Dzień zaczynam o 5.30, a chodzę spać przed północą. Jak na razie staram się poznawać ludzi. Chodzę na różne spotkania z grupami parafialnymi, wieczorami sięgam do lektury kronik i innych dokumentów. Do tej pory przeczytałem prawie wszystkie numery Siewcy.
  • Czy Ksiądz proboszcz zdążył się już zapoznać ze specyfiką naszej wspólnoty parafialnej?
    Żeby dobrze poznać swoją parafię Ksiądz proboszcz musi być obecny przez cały rok liturgiczny ze swoimi wiernymi. Każda, bowiem społeczność ma swoje zwyczaje i obyczaje. Specyfiką tej parafii jest bardzo duża ilość grup parafialnych i nabożeństw, może, dlatego, że pracuje tu pięciu Księży wikariuszy. W poprzednich parafiach opierałem się na trzech filarach tj. na Caritasie, ministrantach i Mariankach.W remontach pomagali mi parafianie pracując razem ze mną. Tutaj jest inaczej i za pracę trzeba płacić wynajętym robotnikom wykonującym różne roboty, ale to jest miasto i ludzie nie mają czasu.
  • Czy Ksiądz proboszcz ma już sprecyzowany program działania na najbliższy czas?
    Tak. Najważniejszą czynnością każdego Księdza jest codzienna Liturgia i udzielanie Sakramentów Świętych. Pozostałe czynności nie są tak do końca ustalone, czekam na grafiki pracy księży w szkołach, aby im ustalić dyżury w kancelarii i dni wolne, przydzielić po kilka grup parafialnych pod opiekę. To wszystko jest przed nami. Na razie poznaję swoją nową rodzinę parafialną w czym ofiarnie pomagają mi księża wikarzy. Nie mogę jednak przenosić swoich dotychczasowych doświadczeń do Kluczborka, gdyż ta społeczność jest dużo starsza niż moje dotychczasowe doświadczenia duszpasterskie. Na pewno zajmę się Caritasem parafialnym, lubię podróżować, więc zorganizujemy kilka pielgrzymek. Dużo czasu pochłania administrowanie i dyrektorowanie ale jakoś będę musiał się w tym wszystkim odnaleźć.
  • Jaki jest Księdza ideał kapłana?
    Moim ideałem Kapłana jest Jezus Chrystus. Na Mszy wprowadzającej mnie na urząd tej parafii powiedziałem, że najlepszy plan duszpasterski zawarł Jezus w Piśmie Świętym. Obrazowo można to przedstawić porównując Pana Jezusa do Słońca, a kapłana do Księżyca, którego rolą jest takie ustawienie się, aby nie przesłonić Chrystusa. A tak nie biblijnie, moim ideałem jest najpierw być człowiekiem, a potem kapłanem, a nie odwrotnie! Jestem bliżej Świętego Augustyna, który mówił: KOCHAJ I RÓB CO CHCESZ , niż Jurka Owsiaka "Róbta co chceta".
  • Jakie jest Księdza hobby, czy uprawia ksiądz jakieś dyscypliny sportowe?
    Trochę się ruszam, jeżdżę na rowerze, w zimie biegam na nartach zjazd jest dla mnie za szybki, jestem już stary, tu nastąpił śmiech redakcji, gram w tenisa. Lubię muzykę. Słucham różnych artystów, nie słucham muzyki poważnej, nie gram też na żadnym instrumencie. Miłością mojego życia, której jestem wierny już od 24 lat tu nastąpiła bardzo długa przerwa są GÓRY!!! dawniej Tatry, a obecnie Alpy Wysokie. W Tatrach jest za dużo ludzi, a ja lubię ciszę i piękne widoki.

Dziękujemy za rozmowę i życzymy Księdzu proboszczowi, aby jak najszybciej poczuł się między nami jak w domu wśród swoich, by nigdy nie zabrakło ludzi dobrych i oddanych Kościołowi, aby Matka Boża wypraszała potrzebne łaski, a dobry Bóg błogosławił. Szczęść Boże.






Jeśli chcesz obejrzeć zdjęcia w powiększeniu,kliknij w wybrane zdjęcie w galerii miniaturek poniżej:





POWRÓT
do spisu artykułów "Siewcy"





strona główna
ogłoszenia
duszpasterstwo
o parafii
fotogaleria
Siewca