strona główna
ogłoszenia
duszpasterstwo
o parafii
fotogaleria
Siewca




O wychowaniu dzieci
fot. archiwum parafii










Jak w uczniowskim zeszycie,
Jakieś trudne zadanie,
Takie dziwne jest życie
Wielki znak zapytania.

Co jest najważniejsze,
Co jest najpiękniejsze,
Co prawdziwe, jedyne, największe,
Za co warto życie dać.

Każdy musi odnaleźć
Swoją własną odpowiedź,
Tylko ten jest szczęśliwy,
Kto dowiedział się raz.

Co jest najważniejsze…

Noszę krzyżyk maleńki,
Jak przyjaciel jest ze mną,
Tylko jedno spojrzenie,
I na pewno już wiem.

Co jest najważniejsze…


Te słowa piosenki religijnej odzwierciedlają prostą, ale jakże głęboko duchową myśl chrześcijanina. Katecheza o znakach religijnych stała się dla mnie testem, a zarazem tematem do rozważań o wierze i tradycjach naszych ojców dzisiejszej rodzinie. Przecież mam za sobą 35 lat pracy pedagogicznej wśród najmłodszych.

„Pan Bóg jest z nami również poprzez znaki i symbole religijne” – czytamy w książeczce z religii przedszkolaka. Była jednak część dzieci, które spośród wybranych symboli i znaków Bożej obecności nie mogły wybrać nic, ponieważ nic nie mają w domu.

Próbowałam zdziwiona sugerować, a właściwie ratować sytuację zasmuconych dzieci – przecież w salach przedszkola są krzyże na ścianach, w salach szpitalnych, sklepach… Jednak dziecko jest autentyczne i odpowiada – „…ale ja tego nie mam w domu”.


Moi Drodzy Rodzice, a dla mnie właściwie młodzi przyjaciele. Dziecko wychowuje się już od łona matki. Najbardziej podatny grunt w wychowaniu (o tym wiedzą media i przeciwnicy wiary) to właśnie okras przedszkolny, w którym dziecko najwięcej koduje z przykładu zachowania otoczenia im przyjmuje bardzo autentycznie, ponieważ nie zna jeszcze grzechu. To o nich mówi właśnie Pan Jezus: „Dopuście dzieci i nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie; do takich bowiem należy królestwo niebieskie” (Mt. 19,14). W starszym wieku dzieci przyjmują prawdy więcej rozumowo i przechodzą okresy buntu. Dlatego lata przedszkole są tak ważne i zaowocują w dalszym życiu.

Jednak niektórzy rodzice uważają, że do pełnego rozwoju dziecka są, owszem, potrzebne wszelkiego rodzaju zajęcia dodatkowe, ale na Pana Boga jest jeszcze czas. Wynikiem tego jest to, iż dziecko nie będzie potrafiło „Aniele Boży”, „Zdrowaś Maryjo”, „Ojcze Nasz”, a jak nawet się nauczy w przedszkolu na katechezie to już przez wakacje zapomni i będąc w klasie komunijnej nie będzie się potrafiło poprawnie przeżegnać.

Są też, dobrze że pojedyncze, postawy, co daje się wyczuć: „… a właściwie co to małe dziecko rozumie?”… Rozumie i to o wiele więcej niż możemy przypuszczać. Jakże miłym zaskoczeniem były dla mnie spontaniczne życzenia opłatkowe kolejnych dzieci:
– żeby pani już więcej nie chorowała i była z nami,
– żeby Anioł Stróż zawsze panią pilnował,
– żeby pani zawsze kochała Pana Jezusa,
– by była pani w niebie z Matką Bożą i Panem Jezusem.
Był to wynik przeżyć na katechezach i prowadzenia serc przez Ducha Świętego.

Pamiętam do dziś (w tej chwili uczennica klasy gimnazjalnej, w latach przedszkolnych ciężko chorowała), kiedy na katechezie nieopacznie zadałam abstrakcyjne pytanie: W jaki sposób Bóg może być w was? Sama nie mogłam znaleźć odpowiedzi i lotem błyskawicy łajałam siebie w myślach jak mogłam. A tu podnosi dziewczynka paluszek i najspokojniej, bardzo pewnie mówi: „Bóg nas przenika”. Budujmy więc na łasce Bożej i działaniu Ducha Świętego, który wieje jak chce i kędy chce.

Czyż nie jest budujące słyszeć przy wejściu do sali na katechezę: „ O przyszło moje życie” ? Tak, Bóg to Życie, a wszystko inne ma być jemu podporządkowane. Jeśli Bóg będzie na pierwszym miejscu to wszystko będzie na swoim miejscu.

„Pani katechetko, (nie zawsze mogą wymówić to słowo, ale to też ma swój urok) czy mogę na modlitwie namalować serce?” – „Oczywiście, to daje wyraz twojej miłości do Boga, twoje serce należy do Boga”.

Kiedy mówiłam o apostołach i uczniach Pana Jezusa dziecko bardzo poważnie zapytało: „A czy pani ma też takich uczniów jak Pan Jezus?” – „Tak, wy jesteście moimi uczniami; teraz się uczycie, a gdy podrośniecie będziecie uczyć innych, a może ktoś będzie katechetą, może księdzem, a może będziesz swoim dzieciom opowiadać o Panu Jezusie, czytać Biblię”.

Często wspominam o modlitwie na różańcu – w październiku uczymy się odmawiać jedną dziesiątkę. Szkoda jednak, że tak mało rodzin modli się na różańcu. Dzieci wiedzą, że tylko ich babcie mają różańce. A szkoda, czyżby to była tylko modlitwa dla osób w podeszłym wieku? Ojciec Święty wskazuje szczególnie na różaniec, mówi, że to łańcuch, który łączy z Bogiem, więź miłości, która łączy z Aniołami na co dzień.

Módlmy się za nasze dzieci, prowadźmy od najmłodszych lat do kościoła, są również Msze Św. dla przedszkolaków. Przeżywajmy Mszę Św. wraz z nimi, ofiarujmy je Bogu. Nauczmy je zachowania w kościele i miłości do Boga, a owocem tego będzie także miłość do bliźniego. Aby w wieku naście lat zdawały sobie sprawę co to znaczy być chrześcijaninem, a nie biegały wokół kościoła, nie psociły i nie czyniły szkód materialnych gdy wewnątrz sprawowana jest Najświętsza Ofiara. Nie bójcie się też wychowania do pewnych wyrzeczeń, chociażby trudu wieczornych rorat dla Boga, ponieważ nie jest to czas stracony, ale pełen zasług, który obfituje w dalszym życiu i pomaga pokonywaniu trudności. Niech życie wasze nie będzie w beznadziei, na która tak wielu młodych i starszych zapada. Naszą nadzieją jest Bóg, cel naszego życia, a w Nim Zmartwychwstanie. Zdarza się popełnić w życiu różne błędy wychowawcze, ale błąd wychowania bez Boga ma daleko większe konsekwencje, bo może doprowadzić do utraty życia wiecznego.

Zawierzajmy swoje i nasze dzieci Matce Bożej, Miłosierdziu Bożemu, prośmy Aniołów Stróżów o opiekę nad nimi.

przedszkolna katechetka: Maria Brzóska








POWRÓT
do spisu artykułów "Siewcy"





Siewca

strona główna
ogłoszenia
duszpasterstwo
o parafii
fotogaleria
Siewca