strona główna
ogłoszenia
duszpasterstwo
o parafii
fotogaleria
Siewca




Rozmowa z ks.Andrzejem - w dziesiątą rocznicę święceń. fot. archiwum prywatne









  • Redakcja:
    Proszę dokończyć:
    Jako kapłan i jako człowiek nauczyłem się przez ten czas ....
  • ks. Andrzej:
    Nauczyłem się?... ja wciąż uczę się miłości do Kościoła, jakiej wzór dał Chrystus. To brzmi czasami patetycznie, ale nie wtedy, gdy zaczyna się rozumieć istotę tej miłości. Ona polega przede wszystkim na ofiarowywaniu siebie. „...On uniżył samego siebie i przyjął postać sługi”. Miłość Chrystusa jest służbą. Myślę, że grzechem ciężkim, czyli śmiertelnym kapłanów, tych sprzed dziesięciu wieków i współczesnych, a więc i moim też, jest odnoszenie się do innych z poczuciem wyższości – z pańska - „jak władcy tego świata, którzy dają poddanym odczuć swą władzę”. „Nie tak będzie między wami” – przykazuje Chrystus - „lecz kto chce być wielki, niech będzie sługą wszystkich”. To wymaga od nas kapłanów postawy pokory; wobec Boga najpierw i poddania się Jego woli, potem wobec ludzi, by każdego człowieka potraktować z szacunkiem, większym niż czynią to inni, i pokora wobec samego siebie, swoich zdolności i poczucia bycia ważnym. „Nie jest uczeń większy od mistrza.” Pamiętam moją gorliwość neoprezbitera -skądinąd dobrą- ale towarzyszyła jej myśl, że to „ ja” działam i że robię to „najlepiej”, jakby dotąd Kościół trwał w stagnacji…No może trochę przesadzam, aż taki pyszny to nie byłem, ale dziś widzę to wyraźniej, że jesteśmy tylko „narzędziami” w ręku Pana i to On „daje wzrost”. Im mniej jest „mnie” w tym działaniu a więcej Chrystusa, tym bardziej jest owocne moje kapłańskie posługiwanie. Najbardziej tego doświadczam i zarazem uczę się na Eucharystii, gdy staję za ołtarzem i uobecniam ofiarę Chrystusa: „to jest Ciało Moje…to jest Krew Moja…”.To są słowa Chrystusa, ale ja je wypowiadam w pierwszej osobie; moje ciało i moja krew w tej ofierze też osiągają spełnienie. To jest bardzo zobowiązujące; czasami wymaga od nas kapłanów nawet naiwności jak Chrystus, który siebie powierzył ludzkim dłoniom tracąc w ten sposób władzę decydowania komu jest On udzielany. Takiego dawania siebie - czasem naiwnego, służenia- czasem niezasłużonego trzeba w życiu kapłana jak najwięcej, bo zło można tylko dobrem zwyciężyć. Taka jest ekonomia zbawienia.


  • Najwięcej radości w dotychczasowej posłudze dało mi ....
  • To bardzo trudne pytanie. Radość to szczęście, a szczęście trwa zawsze krótką chwilę, nie można szczęścia uwięzić w dłoniach na stałe. Jest ono przedsmakiem i zapowiedzią Nieba. Bóg pozwala nam je przeżywać, byśmy się w nim rozsmakowali. Ale nigdy tu na ziemi nie poczujemy się do końca nasyconymi. By nie odczuwać pragnienia potrzeba nam właśnie Boga, który ugasi nasze pragnienia szczęścia, miłości, dobra i piękna dopiero w Niebie. Nasze życie tu na ziemi zawsze jest nacechowane jakąś traumą, ulotnością i niespełnieniem. Czy było dużo chwil szczęścia w moim kapłańskim życiu…? Mam wrażenie, że tak. Te emocjonalnie najmocniejsze, które zapierają dech w piersi przychodzą niespodziewanie, jakby niezasłużenie, ale też szybko przemijają. Na inne trzeba długo pracować, jak choćby na satysfakcję życiową, że jest się na właściwym miejscu, że się dobrze spełnia swoje obowiązki, a przede wszystkim, że wciąż jestem potrzebny, że na mnie czekają, że nie jestem ludziom obojętnym…


  • Aspekty kapłaństwa, w których życie zweryfikowało moje wcześniejsze wyobrażenia o nim to ...
  • Odpowiedź na to pytanie też nie jest łatwa…Nie wypada mi też o wszystkim mówić, bo nie „kala się własnego gniazda”. Takim szczególnym aspektem życia kapłańskiego jest choćby jedność kapłańska, wspólnota życia i posłuszeństwo biskupowi. Wszędzie, gdzie jest człowiek mamy do czynienia z jego wielkością, ale i ludzkimi wadami. One też ścierają się w człowieku, który jest kapłanem. Na szczęście Bóg jest w mocy z każdego przykrego doświadczenia wyprowadzić dobro, które okazuje się większym bogactwem człowieka i umocnieniem, gdy ową przykrość przezwycięża człowiek w Bogu i z Bogiem. Tak jak Jakub sprzedany przez braci w niewolę przynosi tym samym braciom ocalenie, choć to przez ich podłość znalazł się w bogatym Egipcie, w niewoli. „Spodobało się Bogu przez cierpienie zbawić świat”. Wymowne są słowa piosenki z filmu „Józef władca snów”, które chciałbym tutaj w całości przytoczyć:

    „Swojej mądrości ufałem
    sądziłem, że miałem rację
    że dobrą drogę wybrałem
    lecz tutaj jest jej kres
    więc się zbuntowałem
    i chciałem Cię pouczać.
    Dopiero, gdy się poddałem
    prawdy pojąłem sens
    Ty wszystko lepiej wiesz
    nie pytam już czemu
    doświadczać mnie chcesz.
    Jeżeli jest to próba
    wiele hartu wymaga
    wiem, że nic nie wiem,
    czy oto Ci chodziło?
    staram się jak mogę,
    ma wiara mi pomaga
    najlepiej będzie zaufać
    w Twoją miłość,
    bo Ty wszystko lepiej wiesz.
    Jedną chmurę wziąłem za niebo,
    i jak ptak chciałem w górę się wzbić
    lecz to Ty ptakom dałeś skrzydła
    czy zechcesz nauczyć mnie żyć.
    Bo Ty lepiej wszystko wiesz
    ciężko mi bardzo, ale cóż
    Ty wszystko lepiej wiesz.

    Innym jeszcze aspektem życia kapłańskiego, które nieustannie weryfikuje życie jest samotność, bezżeństwo, celibat, trudność wystarczania samemu sobie - jak pisał poeta Ks. Jan Twardowski- „i tyle wokół kobiet, a żadna nie moja”. Wiem, że z tym trzeba będzie się zmagać do końca życie.


  • Na moją aktualną postawę kapłańską największy wpływ miał(o) ....
  • Największy wpływ na mnie ma zawsze odkryta prawda, czy to w konkretnym wydarzeniu albo jakiejś idei, czy też osobie, postaci. Jak mówił Kamil C. Norwid „prawda się razem dochodzi i czeka” To paradoks, że na najważniejsze pytania egzystencjalne człowieka wcale najwięcej do powiedzenia nie ma „mędrca szkiełko i oko” czyli wiedza i nauka, której człowiek tak zaufał, ale jakieś silne, wewnętrzne przekonanie, które często nazywamy mądrością życiową. Mamy w sobie taki zmysł prawdy, który myślę jest w nas głosem Boga pozwalający nam poznawać co jest ważne w życiu, bez względu na to jakie mamy wykształcenie, czy pozycję społeczną. Jedynie dojrzałość wiary różnicuje nas pod tym względem w jasności widzenia prawdy. Człowiek bliższy Bogu widzi wszystko wyraźniej, ostrzej, bo horyzont spostrzegania rozszerza się o perspektywę Nieba. Jakże nie przyjąć w tym kontekście świadectwa życia zmarłego niedawno papieża Jana Pawła II – całego życia, a szczególnie godziny jego śmierci – „Bądźcie zadowoleni, bo i ja zadowolony jestem”. Myślę, że to jest satysfakcja człowieka, który życie swoje przeżył w prawdzie, autentycznie, w Bogu. Stąd też niczego nie musi się wtedy lękać, nawet śmierci.


  • Marzę o ....
  • Pokoju między ludźmi, w każdym domu, państwie, między kontynentami. Obawiam się, że czekają nas trudne lata, zmagania się z biedą krajów pozaeuropejskich, a w związku z tym z migracją i ścieraniem się różnych kultur, także religijnych a szczególnie z tymi o charakterze fundamentalistycznym, jak np. Islam. A tak bardzo przyziemnie patrząc to marzy mi się podróż dookoła świata i przeżycie jakieś fantastycznej przygody w jakimś egzotycznym zakątku świata. Wychowywałem się na takich filmach jak: „Poszukiwacze zaginionej Arki” i „Miłość, szmaragd i krokodyl” stąd pewno takie finezyjne pragnienie.










    POWRÓT
    do spisu artykułów "Siewcy"





Siewca

strona główna
ogłoszenia
duszpasterstwo
o parafii
fotogaleria
Siewca