Wywiad z Księdzem Waldemarem Chudalą
fot. archiwum parafii
 |
|
Księże Waldemarze, trafił Ksiądz do nas w 2001 roku.
Dokładnie od 16 sierpnia 2001. W tym czasie zaskarbił sobie Ksiądz wdzięczność w sercach wielu naszych parafian. Myślę, że i w księdza myślach, i wspomnieniach też się czasem znajdziemy, my mieszkańcy Kluczborka. Czy moglibyśmy prosić o kilka słów podsumowania.
|
-
Redakcja:
Jak minął ten czas?
- ks. Waldemar:
Po pierwsze: szybko! Za szybko!? Ale tak jak przyszedłem tu na polecenie ks. biskupa tak i na jego polecenie się przenoszę - to konsekwencje tego, co przyrzekłem w czasie święceń...
Po drugie: owocnie - dużo się w Kluczborku nauczyłem. Myślę tu zarówno o pracy duszpasterskiej jak i o samym byciu kapłanem. Nieocenioną rolę odegrała wspólnota kapłańska, w której dane mi tu było żyć, zwłaszcza ostatnie dwa lata - to ogromna radość i cenny ładunek na całe życie. Świadomie używam tu wielkiego słowa „wspólnota" w odniesieniu do współbraci kapłanów.
Po trzecie: pięknie - dla mnie to był piękny czas, myślę, że dobry czas. Oczywiście były też momenty trudne,
ale takie jest przecież życie. Począwszy od pierwszego wieczoru, gdy doznałem serdecznego przyjęcia przez księdza Prałata i ks. Romana, każdego dnia mogłem przeżywać większe czy mniejsze radości. Spotkałem tu wielu wartościowych i wspaniałych ludzi, z niektórymi zaprzyjaźniłem się - wierzę, że to będzie procentować jeszcze w przyszłości...
-
Czym się Ksiądz u nas zajmował, jakie grupy zostały powierzone Księdza opiece?
-
W czasie pobytu w Kluczborku współpracowałem z ministrantami i lektorami, Wspólnotą Krwi Chrystusa, Kręgiem Biblijnym i Odnową w Duchu Świętym „Szalom". Ta praca w grupach jest dla mnie bardzo ważna; nie wyobrażam sobie, ze można być chrześcijaninem - solistą. Ja wiem na pewno, że nie byłbym księdzem, gdyby nie wspólnoty, w których dane było mi wzrastać. Trochę żal, (jeśli w tych kategoriach można to rozważać), że musiałem zostawić ministrantów i lektorów, ale odkąd zostałem diecezjalnym moderatorem Odnowy w Duchu Świętym, nie mogłem im poświęcić tyle czasu i uwagi na ile zasługiwali, dlatego wziął ich pod swe opiekuńcze skrzydła ks. Daniel - i jak widać robi to bardzo dobrze.
A czym się zajmowałem? cha, cha, cha ...
Wbrew różnym opiniom księża mają, co robić.... Dla mnie najistotniejsza jest posługa sakramentalna i to robiłem: sprawowałem Eucharystię, spowiadałem - to jest chyba najistotniejsze. Wiele radości daje mi też sprawowanie sakramentu chorych, gdy można chorym mówić o nadziei - czasem wbrew nadziei. Radośnie wspominam śluby, w czasie których mogłem błogosławić młodych... Chrzty, gdy małe dzieci uczyły mnie modlitwy „wrzeszcząc" wniebogłosy... Rozmowy kończone wspólną modlitwą i błogosławieństwem.... Comiesięczne msze połączone z modlitwą o uzdrowienie i radość ludzi doświadczających uzdrowienia zarówno fizycznego i duchowego... będę miał co wspominać!
-
Co, a może kto, najbardziej utkwił w Księdza pamięci?
-
Jak wyżej oraz:
Pierwszy wieczór na parafii. Piątkowe spotkania kapłańskie. Proboszcz myjący dzieciom nogi. Wyjazdy do Jełowej z Odnową w Duchu Świętym. Msze z modlitwą o uzdrowienie i świadectwa ludzi uzdrowionych. Zbyt długo bym musiał wymieniać.
-
Czy zapoznał się Ksiądz z nową placówką? Na gorąco kilka słów charakterystyki o swojej nowej parafii, prosimy podzielić się z czytelnikami planami, marzeniami.
-
Moja wiedza o nowej parafii ogranicza się do wiedzy z rocznika diecezjalnego, zdjęć w internecie oraz jednego pobytu.
Można zdobyć tę samą wiedzę odwiedzając stronę www.korfantow.pl i szukając miejscowości Ścinawa Mała, Ścinawa Nyska i Jagielnica. Jak widać będę służył w trzech wioskach gdzie w sumie mieszka ok. 1700 mieszkańców, są trzy piękne, zabytkowe kościoły (kościół w Ścinawie Nyskiej jest uznawany za jeden z najpiękniejszych wiejskich kościołów barokowych na Śląsku), jest duża plebania. O ludziach porozmawiamy za 5 lat.
-
Co chciałby Ksiądz zrobić, czym w pierwszej kolejności należałoby się zająć?
-
Co trzeba najpierw zrobić? Zamieszkać tam i zostać wprowadzonym na urząd proboszcza, a potem to co wszędzie: sprawować sakramenty i głosić słowo o tym, ze Bóg ciągle nas kocha... Z materialnych spraw biskup wspominał coś o dachu kościoła, ale najpierw trzeba tam być i spokojnie poznać realia parafii.
-
Jaką wizję będzie Ksiądz realizować w swojej nowej placówce?
-
Co chciałby Ksiądz powiedzieć nam na zakończenie, jakie motto, lub myśl, albo fragment z Ewangelii pozostawić do zapamiętania i zastosowania w życiu.
Wizje? Ludzie, Bóg nas kocha! Jeśli w to uwierzymy, to z tej Miłości zrodzi się wspólnota i służba. A ze służby zrodzą się „wizje" tego, co trzeba zrobić. I to niech zostanie: radosna świadomość miłującej obecności Boga nawet na drodze krzyżowej życia.
Dziękuję Księdzu za rozmowę. Mam nadzieję, że czasami się spotkamy, lub przeczytamy, co u Księdza słychać na łamach „Siewcy”, czy na stronie internetowej parafii. Życzę Księdzu dużo sił i błogosławieństwa Bożego, opieki Matki Najświętszej, życzliwości nowych parafian, gorących serc i otwartych dłoni gotowych wesprzeć Księdza inicjatywy. Szczęść Boże.
rozmawiała Wiesława S.
POWRÓT do spisu artykułów "Siewcy"
|